Anna Rzeczycka
Tekst z 24/08/2007 Ostatnia aktualizacja 24/08/2007 11:43 TU
Sergi Lopez jest aktorem, jakich mało. Zawsze w dobrym humorze, żyje tak jak mu dyktuje serce, nie robi żadnych planów swej kariery i korzysta z tego, co przynosi los i szczęśliwe zbiegi okoliczności. Sukces nie uderzył mu do głowy, dziwi się mu nawet i unika rogłosu. Żyje dyskretnie i z dala od mediów w swej rodzinnej wiosce Vilanova w Katalonii na południe od Barcelony. Daje się stamtąd wyciągnąć tylko wtedy, gdy propozycje przygód filmowych i teatralnych uznaje za interesujące. Na przykład wtedy, gdy ofertę pracy składa mu Manuel Poirier, reżyser, który dał mu pierwszą rolę filmową w La Petite amie d' Antonio i który zatrudnił go następnie w filmie Western, nagrodzonym w 1997 roku nagrodą Jury w Cannes. Dzięki tej roli, okrągła twarz, kataloński akcent i bezpośredni uśmiech Sergi Lopeza zyskały sławę międzynarodową.
Aktor zagrał następnie w kilku innych filmach, ale ciągle kojarzy się go z tym reżyserem, który jako pierwszy dał mu szansę. Zwłaszcza, że na tym nie poprzestał; na ekrany kin wszedł właśnie najnowszy film Manuela Poirier La Maison (Dom), w którym Sergi Lopez gra czterdziestolatka, przechodzącego poważny kryzys egzystencjalny. Malo – ojciec trojga dzieci, w stanie separacji z żoną – zastanawia się nad własną przyszłością. I w trakcie spaceru z przyjacielem trafia na dom, w którym dosłownie się zakochuje i który postanawia zdobyć za wszelką cenę. Kiedy spotyka właścicielki – dwie siostry, które są zmuszone wystawić rodzinną siedzibę na licytację, rozumie, że dom jest przede wszystkim uśpionym wulkanem wspomnień innych ludzi, odbiciem ich egzystencji. Jego poszukiwanie miejsca w życiu, zakotwiczenia i zakorzenienia nabiera wtedy innego znaczenia. Powracającymi motywami filmu stają się nostalgia, rany odniesione w dzieciństwie, nieumiejętność porozumienia się z innymi ludźmi, poszukiwanie bratniej duszy.
Olivier Assayas lubi drogi, na które rzadko kto wstępuje, lubi przechodzić z jednego rodzaju filmowego w drugi, lubi obserwować swych współczesnych. Autor Irmy Vep i Destinées sentimentales, kilka lat temu zainteresował się filmami serii B i nakręcił najpierw Demonlover, suspens w którym szpiegostwo mieszało się z seksem i biznesem, a potem Clean, historię narkomanki próbującej odzyskać swe dziecko. Najnowszy film Assayasa Boarding Gate – trzecia część trylogii, odmalowującej dzisiejszy świat jako mieszaninę języków, kultur, transakcji międzynarodowych, nieustannego przepływu obrazów, dźwięków, kobiet, mężczyzn i towarów – koncentuje się na mostach, ludzkich i handlowych, bardziej lub mniej nielagalnych – łączących Europę i Azję.
Realizując ten kryminał po angielsku i z niewielkim budżetem, Assayas inspirował się wydarzeniem autentycznym: śmiercią bankiera Edouarda Sterna, który zamordowany został przez swą kochankę w czasie seansu sadomasochistycznego. Dziewczyna najpierw uciekła do Australii, a potem oddała się sama w ręce policji. Krawawa ta historia, tak bardzo przypominająca fikcję, wydawała się reżyserowi szalenie interesująca; odnalazł w niej tematy, które go fascynują: dwuznaczność relacji miłosnych, podejrzany światek wielkiej finansjery i dramat młodej kobiety, która pada ofiarą destrukcyjnej namiętności.
Rolę dziewczyny mordującej swego byłego kochanka gra Asia Argento, włoska aktorka i reżyserka, córka wybitnego reżysera filmów fantastycznych Dario Argento. Inną centralną postacią Boarding Gate jest Hongkong – miasto tajemnicy, metamorfozy i krzyżujących się kultur. Hongkong fascynuje Olivier Assayasa od dawna; to miasto bez przeszłości, bez historii, całkowicie zanurzone w teraźniejszości. Miasto, którego anarchiczna architektura inspiruje swą fotogenicznością i która napełnia ciągle nową energią.
Wiadomości
EuRaNet
Kultura