Sylwia Gibs
Tekst z 07/11/2007 Ostatnia aktualizacja 07/11/2007 07:13 TU
104 laureatem nagrody Goncourtów, najbardziej prestiżowej nagrody literackiej we Francji, został Gilles Leroy. Werdykt zaskoczył wszystkich. Sądzono, że końcowy pojedynek odbędzie się między Olivierem Adamem, autorem powieści A l’abri de rien i Philippem Claudelem, autorem powieści Le rapport de Brodeck. Rozsądził ich ten trzeci, autor powieści Alabama Song.
Jak wynika z wypowiedzi członków Akademii Goncourtów, opowieść Philippe’a Claudela o wojnie, nienawiści, zbiorowym szaleństwie, nie wchodziła w grę ze względu na podobieństwo z powieścią nagrodzoną w 2006 roku, Łaskawe Jonathana Littella, o nazistowskim zbrodniarzu. W dodatku Claudel jest już laureatem nagrody Renaudot za powieść Szare dusze. Daje to nam obraz argumentów wysuwanych podczas obrad jury.
Główny rywal tegorocznego laureata, Olivier Adam, odpadł dopiero w czternastej turze głosowania; dowód, że zdania były naprawdę podzielone. Adam podbił serca jurorów historią Marii, dla której życie rodzinne jest alienacją, a poświęcenie dla obcych – wyzwoleniem. Znany krytyk literacki Bernard Pivot, przyznał, że głosował raz na Leroy, raz na Adama; chciał, żeby obaj wygrali. Zwyciężył Leroy, trochę z racji starszeństwa. Uznano, że młody i utalentowany Olivier Adam ma wiele czasu przed sobą, czeka go jeszcze niejedno wyróżnienie.
Czterdziestoośmioletni Gilles Leroy mówi o sobie, że jest chłopcem z przedmieścia. Został nauczycielem, potem dziennikarzem, ale rzucił wszystko dla pisarstwa. W latach osiemdziesiątych stracił całą rodzinę i połowę przyjaciół: ci ostatni zmarli na Aids. W jednej ze swych dziesięciu powieści, pod tytułem L’amant russe-Rosyjski kochanek, Leroy opisał młodzieńczą miłość do starszego od siebie komsomolca, podczas pobytu w Leningradzie.
Bohaterką powieści Gilles’a Leroy Alabama Song jest Zelda, żona amerykańskiego pisarza Scotta Fitzgeralda, która przeszła do historii jako histeryczka rzucająca kłody pod nogi sławnemu mężowi. Niesprawiedliwie, zdaniem autora, który nadaje, a może przywraca Zeldzie wymiar ludzki i tragiczny.
Leroy przypomina, że Zelda Sayre, córka sędziego, wnuczka gubernatora Alabamy zerwała z rodziną i łatwym życiem dla porucznika Fitzgeralda, jankesa bez grosza przy duszy. Prosi go, by ją zaprowadził na północ, do miast swego dzieciństwa, do Niagary: razem rzucimy się do wodospadu i zobaczymy, kto z nas podskoczy wyżej – mówi Zelda, nie wiedząc, że w tych słowach zawarła obraz swego życia w małżeńskim stadle.
Gilles Leroy uprzedził czytelników: Alabama Song nie jest biografią, lecz powieścią.To Zelda opowiada burzliwe lata spędzone z autorem Wielkiego Gatsby, znamy tylko jej punkt widzenia, siłą rzeczy subiektywny. Ze świadectw epoki wynurzył się i utrwalił wizerunek pary, która strwoniła życie myśląc, że z niego korzysta, w czym niemałą rolę odegrał alkohol, lekarstwa i narkotyki. Autor Alabama Song przyznaje Zeldzie prawo do jednostronnego osądzania, przedstawia ją jako ofiarę Scotta Fitzgeralda, wyobraża sobie nawet, że renomowany pisarz ukradł teksty pisane przez żonę, podpisując je własnym nazwiskiem.
Zdaniem wytrawnego krytyka literackiego, Bernarda Pivota, mocną stroną laureata nagrody Goncourtów jest porywający, błyskotliwy styl. Dawnego prezentera najpopularniejszego telewizyjnego programu o literaturze zainteresowało najbardziej to, że Leroy potrafił ukazać Zeldę, jak gdyby była kobietą współczesną. Jurorzy pozostałych najważniejszych nagród literackich – Fémina, Renaudot i Médicis – także wpisali powieść Alabama Song na listy kandydatów. Wszyscy docenili fascynujący obraz lat międzywojennych, tańca na wulkanie, równoczesnego marszu świata i jednostek ku katastrofie, ale także umiejętność przenoszenia nas z jednej epoki do drugiej, którą wykazał Gilles Leroy.
Nagroda Renaudot 2007 też była niespodzianką. Otrzymał ją pisarz, którego w ogóle nie było na liście kandydatów, sześćdziesięciodwuletni Daniel Pennac. Nie można więc twierdzić, że Renaudot jest nagrodą pocieszenia dla pisarza, który nie dostał nagrody Goncourtów; zwłaszcza, że nie pierwszy to odskok od tradycji jurorów Renaudot, którzy wyróżnili – pośmiertnie – Irenę Némirovsky oraz Andreja Makina, mimo przyznanej mu jednocześnie nagrody Goncourtów.
Tegoroczny laureat jest autorem wielu powieści detektywistycznych i powieści dla dzieci, czasami jednych i drugich, a także nauczycielem języka francuskiego i zagorzałym, choć jednocześnie pełnym humoru, obrońcą czytelnictwa. Dał temu wyraz w eseju przełożonym na język polski pod tytułem Jak powieść, w którym definiuje prawa czytelnika. Nagrodzona powieść pod tytułem Chagrin d’école jest natomiast autobiografią o szkolnych latach złego ucznia. Jak powiedział jeden z jurorów Renaudot, chciano, by właśnie Daniel Pennac – najgorszy w klasie, co nie przeszkodziło mu zostać pisarzem, dostał przynajmniej raz pierwszą nagrodę.
Żegnamy i zapraszamy
29/01/2010 16:02 TU
Nasza wspólna historia
Kultura - z archiwum RFI
Ostatnia aktualizacja 22/02/2010 17:12 TU
Ostatnia aktualizacja 21/02/2010 11:38 TU