Piotr Kamiński
Tekst z 20/02/2008 Ostatnia aktualizacja 20/02/2008 18:04 TU
Dziwny świat: jedzie człowiek do Pragi, a odkrywa Australię, a dokładnie – nieznaną mu dotąd a wielce przedsiębiorczą firmę płytową, pod nazwą Melba Recordings.
Firma nosi oczywiście nazwisko legendarnej, australijskiej primadonny, której nieśmiertelność zapewnił wiadomy deser, a produkuje przeróżne, muzyczne łakocie i rarytasy, choć porwała się również na całkiem udany… Pierścień Nibelunga Wagnera, pierwszy nagrany w formacie wielokanałowym.
W Pradze spotkałem panią Marię Vandamme, spiritus movens tej firmy, niezmordowanie szukającą zapomnianych partytur, pojawiła się ona zaś w stolicy Czech przy okazji wskrzeszenia dwóch dzieł Saint-Saënsa, do czego jeszcze wrócimy przy innej okazji.
Jej to właśnie zawdzięczam parę innych rzadkości, na przykład Lunatyczkę – ale nie Belliniego zgoła, lecz Ferdinanda Hérolda, co więcej zaś nie jest to opera, lecz balet, powstały pięć lat wcześniej, bo w roku 1827 i oparty na tym samym wodewilu Scribe’a, który wystawiono w roku 1819. Dyryguje nim tutaj, na czele orkiestry Victoria, znawca i wielbiciel romantycznego repertuaru, małżonek pani Joan Sutherland, Richard Bonynge.
Proszę posłuchać jak brzmi uwertura do tej tańczonej Lunatyczki.
Melba Recordings MR 301087 – Track 1 – 4’10’’
19/02/2008
Żegnamy i zapraszamy
29/01/2010 16:02 TU
Nasza wspólna historia
Kultura - z archiwum RFI
Ostatnia aktualizacja 22/02/2010 17:12 TU
Ostatnia aktualizacja 21/02/2010 11:38 TU